Napisane przez  red
21
Mar
2003

U progu integracji z Europą

1 marca rozpoczął działalność Ośrodek Informacji Europejskiej w Urzędzie Miejskim w Nałęczowie. Jego zadaniem jest przybliżanie lokalnej społeczności problematykę związaną z członkostwem naszego kraju w Unii Europejskiej oraz informowanie o kwestiach związanych ze zbliżającym się referendum europejskim.

   W nałęczowskim biurze zatrudniono dwóch stażystów. Podstawą powstania ośrodka jest "Porozumienie w sprawie współpracy przy realizacji zadań służących promocji idei integracji z Unią Europejską i ograniczenia bezrobocia absolwentów zawarte 26 I 2003 pomiędzy: Panem Jerzym Hausnerem - Ministrem Gospodarki, Pracy i Polityki Socjalnej a Panem Lechem Nikolskim - Ministrem - Członkiem Rady Ministrów". W rozporządzeniu znajduje się między innymi tabela: "Wyposażenie w materiały informacyjne i promocyjne", w której znaczącą pozycję zajmują (poza plakatami, książkami i materiałami informacyjnymi) akcesoria stażysty: znaczek identyfikacyjny z logo kampanii, koszulka, długopis, plecak/ torba na ramię na materiały informacyjne, naklejki do oznakowania punktów informacyjnych, podkładka pod myszkę, naklejka z logo kampanii. Redakcja długo wczytywała się w dokumentację, ale jakoś nie znalazła ani słowa o źródle finansowania Ośrodka Informacji Europejskiej.

   Zbigniew Pacholik z Urzędu Miasta powiedział nam: "Nikt nie jest przygotowany na powstanie tego biura. Nie były planowane żadne wydatki w budżecie Gminy. Płace funduje co prawda Powiatowy Urząd Pracy, ale kolejne i największe wydatki to wyposażenie: pokój, biurko, komputer, telefon, połączenia z Internetem." W czasie naszej wizyty nikogo w urzędzie nie było, gdyż obaj zatrudnieni pojechali na szkolenie. Pan Pacholik komentuje: "Oni powinni pracować od 1 marca. Te szkolenia miałyby sens, gdyby odbyły się w zeszłym roku. Wysłaliśmy pismo do ministerstwa z pytaniem, jak to ma właściwie funkcjonować, a minister to pismo... odesłał do wojewody. Wojewoda zaś poinformował nas, że wszystko leży w naszych rękach".

   Zarówno ministerstwa, jak i wojewodowie z rozkosznym optymizmem twierdzą, że finanse na utrzymanie biur informacji europejskiej znajdą się w samych gminach. Stażystom za ich trud pieniądze wypłacane będą z Rezerw Funduszu Pracy w ramach stażów absolwenckich. Niestety nikt nie jest w stanie określić kto ma wyłożyć pieniądze na wyposażenie biur. Tworzy się zatem precedens do nowego przysłowia: masz już podkładkę pod myszkę, to skompletuj sobie komputer. Jednak patrząc na tę sprawę serio niepokojąca jest ignorancja najwyższych władz wobec i tak trudnej sytuacji gmin, w której muszą one jeszcze wyszukiwać rezerw finansowych na zagospodarowanie nowych biur. Co gorsza wielu zainteresowanych zdobyciem rzetelnej informacji zostało pozostawionych samym sobie i to dosłownie na pięć minut przed dzwonkiem. Tym gorsza jest to sytuacja, kiedy każda gmina posiada swoistą specyfikę zarówno w sferze przemysłowej, jak i rolniczej, a o dostosowaniu informacji do konkretnych potrzeb poszczególnych regionów (a zwłaszcza nakierowaniu szkoleń stażystów na te właśnie potrzeby) jakoś nikt do tej pory nie myśli (co ma zresztą swoje przełożenie na inne dziedziny życia). Ale to już chyba reguła, że w naszym kraju robi się wszystko na chybcika, zaś najtrwalsze są prowizorki.

   Rozmawialiśmy 7 III 2003 r. z Tomaszem Turkiem - pochodzącym z Nałęczowa absolwentem ekonomii na Politechnice Radomskiej z 2002 r. Jesteśmy pierwszymi telefonicznymi rozmówcami, gdyż linia telefoniczna została uruchomiona dopiero dwie godziny wcześniej:

Czym zajmuje się człowiek na Pana stanowisku?
"Dzisiaj jestem w pracy właściwie po raz pierwszy. Przygotowywanie i szkolenia zajęły kilka pierwszych dni. Jeśli chodzi o zainteresowanie mieszkańców, to na razie jest trochę mizernie. Szczerze mówiąc odwiedził mnie do tej pory jeden człowiek - mieszkaniec Lublina, ale posiadający hektar ziemi w okolicy Nałęczowa. Niestety nie był w pełni usatysfakcjonowany moimi odpowiedziami, zapowiedział następną wizytę kiedy otrzymam więcej materiałów. Ale rozmowa była sympatyczna, wszystko odbyło się z uśmiechem w miłej atmosferze. Myślę, że zainteresowanie działalnością Ośrodka będzie wzrastać. Obawiam się nieco o szczegółowe pytania dotyczące rolników - sektorów ich inwestycji i finansów, ale już w tej chwili jesteśmy z kolegą w stanie podać które uprawy będą dotowane, a które nie, podać przybliżone kwoty dotacji. Narzekamy na brak kolejnych materiałów na ten temat."
Jak przedstawiają się warunki Pana pracy?
"Nie posiadamy komputera, co jest o tyle uciążliwe, że nie ma możliwości łatwego łączenia się z centralą w sprawie szczegółowych informacji. Ogólnie rzecz biorąc nieco inaczej wyobrażaliśmy sobie z kolegą tę pracę.
W pierwszych dokumentach stanowisko to nazywało się Referent ds. Unii Europejskiej, ale szkolono nas jako Pracowników Ośrodka Informacji Europejskiej".
(0 głosów)