Napisane przez  Radek Kisielewski
20
Maj
2014

Obserwator nordic walking

Nałęczów to nie tylko park, a nasi goście to też amatorzy nordic walking, którzy lubią długie spacery. Odkąd jestem trenerem i przewodnikiem nordic walking, odwiedzam różne dalsze zakątki Nałęczowa. Niestety to, co może zobaczyć grupa turystów wędrujących z kijkami, może spowodować co najmniej rumieńce u przewodnika grupy.

I nie jest to wina służb sprzątających, które nie nadążają sprzątać, ani gości Nałęczowa, ale… trzeba przyznać uczciwie, mieszkańców, którzy po prostu nie dbają o czystość i estetykę swoich posesji. Wiem, gorzka to prawda! Usprawiedliwieniem zwykłego niechlujstwa wpływającego na wizerunek całości nadal pozostaje to, że np. akurat trwa budowa i chodnik jest tymczasowym placem budowy, albo działka jest akurat do sprzedania i nie wymaga sprzątnięcia, albo właściciel nie mieszka na stałe, albo prawdopodobnie ma inną koncepcję estetyki akceptującą śmieci. A dotyczy to zarówno mieszkańców, jak i instytucji.

Czasy realnego socjalizmu wypaczyły w nas Polakach pojęcie dobra wspólnego. To co wspólne, społeczne, to najczęściej państwowe, czyli niczyje, a idąc dalej „jeśli państwowe to niech państwo się tym zajmuje”. Dlatego niejednokrotnie można spotkać zadbaną posesję, przed którą na „państwowym” chodniku lub tuż za ogrodzeniem jest już inna rzeczywistość. W zestawieniu w tym zakresie o wiele lepiej wypada pobliska Wąwolnica, gdzie normalnym zjawiskiem jest sobotnie sprzątanie chodnika i ulicy przez mieszkańców.

Charakter i ranga Nałęczowa nie pozostawia tu wątpliwości. Miasteczko zdrowia, piękna i magicznego mikroklimatu, aby być wyjątkowym i atrakcyjnym, musi się wyróżniać czystością i estetyką.

(0 głosów)