Napisane przez  BW
10
Sty
2008

Stefan Butryn

Wysoki, tak jak Żeromski, już nieco zgarbiony. Nie tylko miłośnik Żeromskiego, Prusa, ale społecznik, swoisty kronikarz Nałęczowa. Można go spotkać na wernisażach, wystawach. Zawsze punktualny, słowny, serdeczny, wyrozumiały dla młodszego pokolenia.

Tajemniczy ogród
Przy Głębocznicy, nieopodal bloków biały domek schowany wśród drzew, które od wiosny do jesieni maskują azyl pana Stefana. - W moim ogrodzie rośnie tulipanowiec, miłorząb japoński, wiele kwiatów, ciekawych krzewów. Lubię pracę w ogródku - opowiada pan Stefan.
Pamiętam niebieskie kwiaty hibiskusa, winorośle oplatające drzewa w ogr odzie pana Stefana, ale to było latem. Zimą znika cały ten gąszcz tajemniczego ogrodu.

Galeria
Od progu gościnnego pokoju intryguje galeria obrazów na ścianach. Portrety, rysunki fotografie. Zdjęcie z żoną Aliną, polonistką. Portrety dorosłych synów: Witolda, chemika, i Pawła, informatyka, który osiadł w Londynie. Intryguje kolekcja płaskorzeźb. Kto je wyrzeźbił? - Rzeźbię figury i portrety w drewnie i w gipsie - przyznaje Stefan Butryn. - Po przejściu na emeryturę znów zainteresowałem się rzeźbieniem. Od 1948 roku uczyłem się tej sztuki w Szkole Plastycznej w Nałęczowie, którą powołali do życia działacze organizacji "Wici". Najpierw nosiła nazwę: Prywatne Wiciowe Liceum Technik Plastycznych. Twórcami tej szkoły byli: prof. M ieczysław Pazura i Jan Żylski. Maturę zdawałem w 1953 roku, gdy szkoła była już upaństwowiona- opowiada z kronikarską dokładnością.
Po latach powrócił do rzeźbiarstwa.
- Rzeźbię portrety wielkich Polaków i artystów związanych z Nałęczowem. Na ścianie wisi portret Jana Pawła II, Chopina, Prusa, Żeromskiego, Sienkiewicza, Zarembiny. - Stało się to moją stałą pasją. Rzeźbię też figury Madonn, Chrystusa, krzyże, a także drewniane tace - wylicza. I dodaje - Byłem prezesem Koła Plastyków Nieprofesjonalnych, które organizowało wystawy prac malarskich i rzeźb. Zawsze interesowała mnie sztuka. Nie opuszczam żadnej wystawy - czy to malarstwa, czy rzeźby. Od najmłodszych lat moją pasją była literatura piękna. Nawet w wojnę, kiedy wróciłem z obozu niemieckiego z Puław, a potem z Kępy Choteckiej, lubiłem czytać książki, zaszczepili mi to rodzice.

Kronikarz
Dla wielu mieszkańców Nałęczowa znany jest jako kustosz Muzeum Stefana Żeromskiego.
- W 1954 roku rozpocząłem pracę jako kierownik Muzeum Stefana Żeromskiego, gdzie przepracowałem 36 lat. - wspomina pan Stefan, pokazując obraz Chaty Żeromskiego, który sam namalował. - Studiowałem zaocznie najpierw historię sztuki, a potem ukończyłem studia kulturalno-oświatowe. Organizowałem wystawy historyczne, oświatowe i malarskie. Przez te lata opracowałem i wydałem m.in. monografie Muzeum S. Żeromskiego, kronikę Ochrony, zbiory wspomnień o Żeromskim. W pokoju pokaźna biblioteka, zbiory książek, fotografii, artykułów o dawnym Nałęczowie. Zawsze pasjonowała go działalność społeczna i kulturalno-oświatowa.
- W ramach prac społecznych przez cztery lata zajmowałem się organizowaniem Muzeum Prusa. Jestem też prezesem Koła Przewodników PTTK w Nałęczowie i członkiem Zarządu Towarzystwa Przyjaciół Nałęczowa.
Na stole różowawa orchidea i jeszcze czysta kartka papieru. Pan Stefan siada i pisze kolejne artykuły do "Gazety Nałęczowskiej", "Głosu Nałęczowa", bez komputera, maszyny, bo technika czasem zawodzi. Zamyślone błękitne oczy rejestrują teraźniejszość. W myślach zaś kłębią się szczegóły wspomnień z przeszłości. Zapisuje je dla nas.

BW
(3 głosów)