Obrzędy, zwyczaje Wielkanocne Polski
Dział: Ogólna
22
Kwi
2004

Obrzędy, zwyczaje Wielkanocne Polski

Posag naszych dzieci dla nowoczesnej Europy.
   Wielkimi krokami nadchodzą święta wielkanocne, jak je przeżyjemy zależy tylko od nas samych. Czy ulegniemy silnym trendom płynącym z zachodniej Europy, gdzie święta to fantastyczna okazja do szalonych zakupów, spędzania wolnego czasu na wyjazdach do kurortów, "farm piękności", niestrudzonym pędzie do zaspokojenia potrzeb materialnych, gdzie człowieka można nazwać imieniem "Miecio" - który chce tylko posiadać, mieć różnorodne dobra ziemskie niekoniecznie potrzebne do codziennej egzystencji.


   Czy też Święta będą okazją do wspólnego przeżycia duchowego dla wszystkich członków rodziny, począwszy od tych najmłodszych a skończywszy na seniorach rodu, dzięki którym nasze tradycje ludowe, zwyczaje wielkanocne "żyją" wśród nas, są pieczołowicie pielęgnowane i przekazywane z pokolenia na pokolenie.

   Obrzędy, zwyczaje ludowe związane z obchodami Świąt Wielkanocnych z regionu Lubelszczyzny zebrał i opisał Oskar Kolberg.
   Pamiętam swoje przeżycia z dzieciństwa, które towarzyszyły przygotowaniom świątecznym, jak i same Święta spędzane w gronie rodzinnym.

   Niedziela palmowa zwana też Kwietną lub Wierzbną jest wstępem do Wielkiego Tygodnia, który wprowadza ludzi w atmosferę wydarzeń bezpośrednio poprzedzających śmierć i zmartwychwstanie Chrystusa.
   W Kościele katolickim wierzba uważana jest za symbol zmartwychwstania i nieśmiertelności duszy. Palma wielkanocna miała chronić ludzi, zwierzęta, domy i pola przed czarami, ogniem i wszelkim złem tego i tamtego świata. Od dawna istniał zwyczaj połykania bazi, aby nie cierpieć na ból głowy i gardła, a sproszkowane "bagniątka" dodawano do leczniczych naparów. Bazie oberwane z poświęconej palmy dawniej mój dziadek mieszał z ziarnem siewnym, które podkładał pod pierwszą zaoraną skibę. Zaś po powrocie z nabożeństwa istniał zwyczaj "chłostania" palmami wołając przy tym:
"Nie ja biję - palma bije,
Wierzba bije, nie zabije,
Za tydzień Wielki Dzień,
Za sześć noc Wielkanoc"
.
   A to "chłostanie oznaczało troskę o zdrowie domowników. Pamiętam nieraz uderzenia palmy po plecach od babci.

   W liturgii kościelnej zwyczaj święcenia palm wprowadzono w XV w. Na pamiątkę triumfalnego wjazdu Chrystusa do Jerozolimy w niedzielę poprzedzającą Jego śmierć na krzyżu. Wielki Tydzień to czas porządków nie tylko domostw, ale i własnych wnętrz poprzez liczne posty, umartwienia i wielkotygodniowe nabożeństwa w Kościele katolickim, upamiętniające wydarzenia z ostatnich dni życia Chrystusa.
   Podczas Wielkiego Tygodnia kościół staje się domem żałoby, w którym panują: cisza i ciemność. W Wielką Środę gasi się świece na ołtarzu, a w Wielki Czwartek klekotanie kołatek zastępuje głos dzwonów i symbolizuje wypędzenie Judasza, zaś Kapłan obmywa nogi dwunastu mężczyznom na pamiątkę Wieczerzy pańskiej, kiedy Pan Jezus obmywa nogi swoim uczniom. Wielki Piątek to dzień Męki Pańskiej. Po Misterium drogi krzyżowej jest odsłanianie grobu Chrystusa i ustawianie wart przy grobach, które nawiązują do wart żołnierzy rzymskich, którzy pilnowali grobu Chrystusa i byli świadkami Jego zmartwychwstania.
   Wielka Sobota to dzień święcenia pokarmów. Początkowo w domach, ponieważ ksiądz święcił wszystko, co zostało przygotowane do jedzenia. Później wierni zaczęli przychodzić do ze "święconym" do kościoła. Do koszyczka na bielutką, wykrochmaloną serwetkę gospodynie wkładały: kawałek kiełbaski, szynki, skibkę chleba, sól, chrzan na pamiątkę cierpienia Chrystusa, masło, małą babkę drożdżową, baranka, który symbolizuje Jezusa ofiarowanego za nas na Krzyżu i oczywiście jajka. Pięknie wydrapane, pisane woskiem albo malowane w łupinach cebuli bez wzorów. Całość przyozdobiona barwinkiem i nakryta serwetką. Po powrocie z kościoła ze święconką obowiązkowo należało obejść dom trzy razy zgodnie z ruchem wskazówek zegara, żeby się darzyło. Wielka Sobota to czas święcenia ognia i wody. Oczywiście post obowiązywał dawniej od Wielkiego Piątku aż do Wielkiej Niedzieli, która rozpoczynała się uroczystą mszą rezurekcyjną odprawianą o świcie. Wielkanoc to najradośniejsze święta zarówno w kościele katolickim, jak i w obrzędowym kalendarzu wsi polskiej. W Niedzielę Wielkanocną dzwony kościelny brzmią w szczególny sposób, oznajmiając Zmartwychwstanie Chrystusa. Według wierzeń ludowych w czasie rezurekcji woda w źródłach i studniach zamieniała się na chwilę w miód, skarby ukryte w ziemi zapalają się jasnym płomieniem. Wracając z rezurekcji do domu wszyscy witają się i pozdrawiają na drodze słowami "Chrystus Pan zmartwychwstał" na co odpowiadają im "Prawdziwie zmartwychwstał".
   Po powrocie z kościoła zasiadano do wielkanocnego śniadania, na którym królowało jajko, od wieków uważane za symbol początku i źródło życia. Odmawianą wspólnie modlitwę, po której senior rodu dzielił "święconym" i składano sobie życzenia wszelkiej pomyślności i zdrowia. W ludowych wierzeniach jajo było lekarstwem na chorobę, na urok, chroniło przed pożarem, zapewniało szczęście, urodzaj i pomyślność. Skorupki pisanek wielkanocnych położone pod drzewem owocowym miały je chronić przed szkodnikami.

   Na wsi panował zwyczaj obdarowywania pisankami. Dostawali je członkowie rodzin, dzieci chrzestne i osoby zaprzyjaźnione. Pamiętam cóż to była za radość otrzymać pisanki od rodziców chrzestnych.
   Pisanki, kraszanki, oklejanki, byczki, różnie nazywane w Polsce. Mają sens symboliczny. Uważano, że malowanie jaj jest jednym z warunków istnienia świata. Ich zdobieniem zajmowały się dawniej tylko kobiety.
   Z drugim dniem Wielkiej Nocy związany jest także obyczaj zwany śmigusem-dyngusem lub lanym poniedziałkiem. Nie wyjaśniony jest początek lanego poniedziałku. Może oznaczać "Wodę życia", która wypłynęła z boku Chrystusa w Wielki Piątek, choć dopiero Wielkanoc ujawnia w pełni jej moc oczyszczania i wspomagania odradzającego się życia. Samo oblewanie się wodą ma początek w prasłowiańskich czasach, kiedy głęboko wierzono w oczyszczającą moc wody, a gdy kościół wprowadził jej poświęcenie w Wielką Sobotę tym samym usankcjonował stary zwyczaj. W naszych czasach na pojęcie "śmigus -dyngus" złożyły się trzy obrzędy przywiązane do drugiego dnia świąt Wielkiej Nocy - smaganie rózgą ,oblewanie wodą i zbieranie podarków, najczęściej były to pisanki od panien dla chłopców.

   Najmilej wspominam święta, które były w kwietniu, świeciło słońce, zielenił się cały świat. Takie święta pełne tradycji, zwyczajów ludowych, o których pisałam, miały swój urok, a ich atmosfera przetrwała w moich wspomnieniach do dziś.
   Obecnie pracując z najmłodszymi mieszkańcami naszego miasta, przybliżam im dziedzictwo kulturowe regionu, kształtuję przywiązanie do tradycji, przybliżam zapomniane zwyczaje ludowe, wzmacniam więź emocjonalną z rodziną poprzez organizowanie spotkań z ciekawymi ludźmi, którym zwyczaje przodków nie są obce a oni sami są "nośnikami" przeszłości, która żyje w teraźniejszości ich działań codziennych. A pomogły mi w tym w szczególny sposób panie z Koła Gospodyń Wiejskich z Bochotnicy: Zofia Żywicka, Maria Kamola, Zenobia Mazur, które poświęciły swój przedświąteczny czas na spotkanie z przedszkolakami w Przedszkolu im. Adama Żeromskiego w Nałęczowie. Panie w barwny sposób opowiedziały o Wielkanocy ich dzieciństwa, zaprezentowały własnoręcznie wykonane pisanki tradycyjnymi technikami, cudowny koszyczek wykonany na szydełku. Spotkanie przepiękne dzieci zachwycone wspólnym przeżywaniem tego, co było dawniej i co może trwać obecnie dzięki nam jeśli tylko zechcemy kontynuować dzieło naszych Ojców w tej nowoczesnej Europie.

Jolanta Madejska
  • 36_2
(0 głosów)