13
Lip
2008

Powstaniec Andriolli

W 115. rocznicę śmierci wybitnego rysownika i malarza, uczestnika Powstania Styczniowego

23 sierpnia 2008 r. mija 115 lat od śmierci w Nałęczowie tego wybitnego Polaka. Gdy 10 lat temu, niemal w przededniu rocznicy śmierci artysty, przebywałem w Kownie, zwiedziłem tamtejszą archikatedrę, by móc zobaczyć mniej znane polskiemu miłośnikowi jego twórczości obrazy Andriollego o tematyce sakralnej. Pokaźnych rozmiarów płótna, zawieszone na wysokich kolumnach, w półmroku świątyni, robiły duże wrażenie. Uwieczniłem obrazy na fotografii i - podobnie, jak kilka dni wcześniej na cmentarzu wileńskim na Rossie, przy grobach Aleksandra Oskierki i profesora Rafała Radziwiłłowicza (starszego brata Oktawii Żeromskiej) - zapaliłem, ku zdziwieniu kilkorga wiernych modlących się obok, pod obrazem Chrystusa pędzla artysty, duży znicz. Przywiozłem go - jak te, które zapaliłem na Rossie - z Nałęczowa. To był mój hołd dla wielkiego twórcy i patrioty.

Michał Elwiro Andriolli
(1836-1893), był synem Włocha, Francesco Andriollego, kapitana armii napoleońskiej, i polskiej szlachcianki, Petroneli z Gośniewskich; był malarzem, rysownikiem i popularnym ilustratorem dzieł literackich oraz czasopism polskich i francuskich.
Urodził się w Wilnie, tutaj, około 1850 r., ukończył gimnazjum. Wiosną 1857 r. zakończył studia w Moskiewskiej Szkole Malarstwa i Rysunku i, po przedstawieniu portretu dyplomowego władzom petersburskiej Akademii Sztuk Pięknych, uzyskał w 1858 r. dyplom ukończenia uczelni. Od maja 1858 r. pracował w Wilnie jako malarz.

Na przełomie 1859 i 1860 roku artysta wyjeżdża, poprzez Warszawę, do Paryża i Rzymu. We Włoszech zaprzyjaźnił się z przebywającym tam Władysławem Mickiewiczem. Latem 1861 r. powrócił do Wilna, gdzie, utrzymując się z lekcji malarstwa i rysunku, włączył się w nurt konspiracyjnej działalności niepodległościowej. W marcu 1863 r. wyprowadził Andriolli z Wilna, zwerbowanych już wcześniej, siedemdziesięciu powstańców. Oddział Andriollego został wkrótce rozbity przez Rosjan pod Mitkiszkami. Po rozbiciu oddziału Andriolli zwerbował nowych ochotników, z którymi udał się pod komendę Ludwika Narbutta, walczącego w ziemi lidzkiej. Po zwycięstwie pod Rudnikami nad Mereczanką, kolejny bój oddziału Narbutta, 5 maja 1863 r., zakończył się śmiercią dowódcy i klęską powstańców pod Dubiczami.

Ranny Andriolli ukrywał się na Wileńszczyźnie, a następnie w Wilnie, Kownie, Moskwie i Petersburgu. Tam aresztowany i odesłany z petersburskiego więzienia do Kowna, gdzie, obawiając się kary śmierci, wsławił się wkrótce brawurową ucieczką z więzienia w twierdzy kowieńskiej. Ukrywał się w Wilnie, skąd, w przebraniu, dotarł do Rygi. Drogą morską, poprzez Kopenhagę, Londyn, przyjechał w czerwcu 1864 r. do Paryża. Pracując jako ilustrator czasopism, współpracuje z polskimi emigrantami politycznymi. Późną wiosną 1866 r., jako emisariusz opuszcza Paryż i poprzez Konstantynopol, Odessę, wraca potajemnie do kraju. Zdradzony przez przewodnika został aresztowany na granicy w Chocimiu. Ucieka nocą, wraz z towarzyszem podróży, z więzienia w chocimskiej twierdzy. Szybko pochwycony i ciężko skatowany trafia do wileńskiego więzienia.

Sąd wojenny, po ogłoszeniu przez cara ukazu amnestyjnego, osądza mimo to Andriollego - który ujawnił wskutek amnestii dopiero teraz swoją przeszłość powstańczą, przyznając się również do roli emisariusza Komitetu Emigracji Polskiej w Paryżu - i wydaje wyrok pozbawienia go wszelkich praw i zesłanie na piętnaście lat katorgi. Jednak wskutek wstawiennictwa żony generał-gubernatora wileńskiego (krążyły na ten temat różne domysły i plotki (sic!) wyrok złagodzono, zamieniając go na zesłanie pod nadzór policyjny do Wiatki, gubernialnego miasta w europejskiej części Rosji. W Wiatce utrzymywał się z malowania portretów i odnawiania ikonostasów i malarstwa ściennego prawosławnych cerkwi.

Do kraju, po kolejnej amnestii cesarskiej, powraca Andriolli jesienią 1871 roku. Zamieszkał w Warszawie, a następnie w Stasinowie (dziś w granicach Mińska Mazowieckiego), później w Brzegach koło Otwocka. W 1875 r. poślubił Natalię z Tarnowskich (od 1887 r. pozostawali w separacji). Od 1880 roku stał się Andriolli wakacyjnym gościem Nałęczowa, gdzie miał licznych przyjaciół i znajomych oraz udzielał się towarzysko. Stąd odwiedzał również pobliski majątek Ożarów, gdzie mógł rysować do woli piękne konie arabskie ze stadniny gościnnego hrabiego Wincentego Łosia; człowieka wielkiej kultury, znawcy sztuki, kolekcjonera i miłośnika twórczości Andriollego. W Nałęczowie - troskliwie pielęgnowany przez przyjaciół, pod opieką lekarską doktora Antoniego A. Puławskiego - zmarł nieuleczalnie chory, w przytulnym domku Franciszka Krawczyńskiego, 23 sierpnia 1893 r. i na tutejszym cmentarzu został pochowany.

Jerzy M. Sołdek
(0 głosów)
Więcej w tej kategorii: « Michał Elwiro Andriolli