dzisiaj jest
 
Ostatni weteran 1863 roku
Karol Benni
Bohater kazachskich stepów
Jan Żylski
Michał Elwiro Andriolli
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 1
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 2
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 3
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 4
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 5
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 6
Konrad Chmielewski
O niedokończonym portrecie Stefana Żeromskiego
Fortunat Nowicki
100 lat temu w Nałęczowie... Dzieje "Światła"
Nieznany list Ewy Szelburg Zarembiny
W kręgu Żeromskich (listy, wspomnienia)
W kręgu Żeromskich
Przeklęta budowla
O czym mówią ruiny Nałęczowa
Mieczysław Smolarski, zapomniany poeta i pisarz - nauczyciel Adasia Żeromskiego
Spór o ulicę "Armatnia Góra" w Nałęczowie
Nieznany list Stefana Żeromskiego
Stanisław Wasiuczyński - aktor i sympatyk Nałęczowa
Tymon Niesiołowski - portrecista Stefana Żeromskiego. Jego wspomnienie o pisarzu.
Tajemnice willi "Gioia"
Szkoły w Wąwozach (1)
Rodzina Wiercieńskich z Wąwozów w Nałęczowie
Kartki z dziejów "ochrony" im. A. Żeromskiego
Ewa Szelburg-Zarembina
Tajemnice Starego Dworu
Jan Witkiewicz - budowniczy Nałęczowa
Jak powstało Muzeum Bolesława Prusa?
Dzieje nałęczowskiej "starówki"



Bohater kazachskich stepów

JAN PROSPER WITKIEWICZ (1808-1839)

Zesłaniec polityczny. Żołnierz. Oficer. Carski agent. Przyjaciel sułtanów kirgiskich. Pierwszy dyplomata rosyjski w Afganistanie występujący z misją oficjalną, pierwszy Polak, który tam się znalazł. To na pewno. A może "Wallenrod", który prowadził podwójną grę polityczną, mającą sprowokować wojnę między Rosją i Anglią? Na to pytanie trudno dziś odpowiedzieć. Podobnie, jak na to - kto stał za jego tajemniczą śmiercią.

Jan Prosper Witkiewicz, syn Wiktoryna, był stryjem Witkacego. Urodzony na Żmudzi w Poszawszu w 1808 roku. Był więc też stryjem związanego z Nałęczowem Jana Koszczyc Witkiewicza.
Witkiewiczowie herbu "Nieczuja" byli zubożałą szlachtą. Dwór w Poszawszu posiadał 36 pokoi, bo rodzina była liczna. Młody Jan Prosper był starannie wychowywany w domu, a następnie oddany do gimnazjum w Krożach koło Wilna. W 1824 roku, gdy Jan miał 16 lat, wziął udział w spisku, który zawiązali uczniowie zaprzysiężeni w stowarzyszeniu "Czarnych Braci". Zakładało ono obronę praw Polaków w zaborze rosyjskim. Jednak organizacja ta została zdradzona, a członkowie surowo osądzeni. Zakutych w kajdany gimnazjalistów wysłano do Orenburga pieszo i wcielono do wojska, nie szczędząc im szykan i obelg.
Jan Witkiewicz trafił do twierdzy w Orsku, do której też przysłano filomatów wileńskich: Adama Suzina, Jana Czeczota i Tomasza Zana. Po roku ćwiczeń był najlepszym żołnierzem batalionu. Mimo to doświadczał przykrości i poniżenia ze strony oficerów i podoficerów batalionu. Przed ich szykanami chronił go dowódca, Aleksandr Andrzejew Janowicz, człowiek wykształcony, który pozwolił mu zamieszkać poza garnizonem. Jan zaprzyjaźnił się wtedy z Zanem i Czeczotem, którzy również mieszkali w prywatnych domach, jednak pod nadzorem władz.

Witkiewicz nieustannie studiował wschodnie języki, m.in.: język perski, arabski, i wkrótce władał nimi biegle. Często był delegowany do wizytowania twierdz lub osiedli kirgiskich i baszkirskich, na rozmowy z sułtanami. W 1835 roku generał Perowski wysłał Witkiewicza do Buchary w Afganistanie w celu zbadania zamiarów angielskich agentów i kupców.
Podróż ta była bardzo niebezpieczna. Witkiewicz podróżował przebrany za Araba, jednak w Bucharze został rozpoznany przez Rosjan zbiegłych z rosyjskich twierdz. Z trudem, dzięki pomocy przyjaciół, udało mu się uratować życie. W Bucharze zbierał wiadomości o liczbie wojsk, dowództwie i planach fortyfikacji. Dużą wagę dla Rosjan miały wiadomości o sytuacji wojskowej w Chiwie, do której również pojechał.
Witkiewicz nie tylko dążył do ułożenia dobrych stosunków Rosji ze Wschodem, ale występował też w interesie ludności kazachskiej. Zabiegał o pogodzenie ord, które walczyły ze sobą. Jego działalność dyplomatyczna w Afganistanie ujawniła niezwykłe cechy charakteru: hart ducha, odwagę, brawurę. Miał już wtedy głęboką wiedzę o rejonach i ludach wschodnich.
Jan Witkiewicz był pierwszym Polakiem, który dotarł do Afganistanu i pierwszym dyplomatą rosyjskim (nosił mundur rosyjskiego oficera). Dzięki jego działalności Anglicy tracili tam wpływy, co nie było im na rękę. Misja Witkiewicza w Kandaharze i Kabulu krzyżowała się z misją Aleksandra Burnsa - Anglika, agenta do spraw Wschodu, który chciał pokrzyżować plany Witkiewicza i objąć Afganistan strefą wpływów angielskich. W 1837 roku Jan Witkiewicz zawiózł emirowi Dostowi Mohomedowi list cara, w którym Mikołaj I pisał o przyjaznych uczuciach do narodu afgańskiego. 25 kwietnia 1838 roku Witkiewicz pożegnał Dosta i obiecał mu pomoc wojskowa i finansową ze strony Rosji (Dost prowadził walkę z innymi emirami). Następnie Witkiewicz udał się na pertraktacje do Persji.

Zan i inni Polacy wiele pisali o przyjaźni Witkiewicza z Kazachami, o jego podróżach, które były bardzo niebezpieczne. (Zan nazwał go "Batyr", co oznacza rycerz, bohater, dzielny człowiek, wspaniały jeździec w stepowym wydaniu). Próbowano go zabić, otruć, aresztować, lecz on zawsze sprytnie mylił ślady. Z każdej podróży robił notatki, które wysyłał do Moskwy. Opisywał kopaliny (złoto), ludność. Jego spostrzeżenia były wysoko cenione przez władze i naukowców. Cały czas Witkiewicz zgodnie z poleceniami Simonicza działał na rzecz traktatu persko-afgańskiego, wspomagał radami wojskowymi chana afgańskiego, przygotowując go przed napaścią angielsko-hinduską. Nie wiedział, że carat wycofuje się z poparcia dla chanów i ekspansji na Wschód. Chociaż Serderowie Kandaharu proponowali wysłanie brata emira do Petersburga z prośbą o pomoc wojskową. Byłby to duży sukces Rosji, ale w tamtym czasie w 1838 roku Anglicy interweniowali w Petersburgu i Witkiewicz został odwołany z misji, zaś nieudolność wojskowa szacha perskiego w walce o Herat, dała możliwość przejęcia inicjatywy przez Anglików.

Car Mikołaj I zaprzepaścił całą pracę dyplomatyczną Witkiewicza. Ostateczne rozmowy między Londynem a Petersburgiem w sprawie podziału strefy wpływów w Afganistanie były korzystne dla Rosji, rząd angielski wymusił wycofanie Witkiewicza i Simonicza, delegata petersburskiego, i wycofanie gwarancji rosyjskich, składanych przez wyżej wymienionych. Zaś brytyjski rząd zaczął realizować plany podboju Afganistanu. Wobec powyższego 1 maja 1839 roku Jan Prosper Witkiewicz wrócił do Petersburga. Tutaj został przyjęty z honorami i wyznaczony do nagrody i medalu. Kilka dni spędził na odwiedzanie kolegów, był w dobrym humorze, zadowolony z rozwoju sytuacji. Niestety, rano 8 maja 1839 roku znaleziono go martwego ze śladem po kuli w głowie. Adiutant Jana Witkiewicza również leżał martwy z rozpłataną głową. Papiery były spalone, a na stole leżał list, w którym była mowa o samobójstwie. Rodzina nie zobaczyła oryginału tego listu, by potwierdzić jego autentyczność.

Witkiewicz został pochowany na cmentarzu Wołkowo bez świadków, tylko w asyście urzędnika i woźnicy.
Śmierć Jana Prospera Witkiewicza była sprawą zagadkową i do dziś niewyjaśnioną. Czy komuś zależało, żeby przestał działać na Wschodzie? A może już nie był potrzebny w polityce imperium? O jego śmierć posądzono wywiad brytyjski. Władze carskie nie prowadziły szczegółowego śledztwa i wyciszały całą sprawę. Może już "Batyr" nie był potrzebny w dyplomacji? Rodzina nigdy nie dowiedziała się prawdy i nie uwierzyła w jego samobójstwo.

Śmierć Jana P. Witkiewicza była szeroko komentowana w Rosji i w Anglii, gdzie jego działalność była wrogo postrzegana.
Z pamiątek po nim pozostało niewiele- olejny portret, który widziałem u Jana Koszczyc Witkiewicza w Warszawie. W archiwach rosyjskich znajduje się nieco dokumentów z jego działalności. W XX wieku ukazało się sporo prac o tym Witkiewiczu, również w Polsce. Przyjaciele Witkiewicza, a także ówcześni komentatorzy uważali go za nowego Konrada Wallenroda, podobnego do bohatera Mickiewiczowskiego, który uwiecznił wywóz uczniów na zesłanie w II części Dziadów. Niektórzy badacze uważali, że Jan P. Witkiewicz swoją działalnością dążył do wywołania wojny rosyjsko-angielskiej, by osłabić Rosję z korzyścią dla Polaków pod zaborami. W rodzinie Witkiewiczów po dziś dzień Jan Prosper jest legendą.

Stefan Butryn





Dodaj komentarz Regulamin
 
AKTUALNY NUMER
ARCHIWUM
OGŁOSZENIA

Spis treści:
Wstępniak... czyli Po awansie optymistycznie
Opowiastki "energetyczne"
Jak głosowaliśmy w Nałęczowie
Krótko mówiąc
Gospodynie z Bochotnicy wreszcie na swoim
Mieszkamy w perle
Pierwszy krok do obwodnicy
13. Bieg sylwestrowy Nałęczów - Sao Paulo
Markowe "Uzdrowisko Nałęczów"
Z sesji Rady Miasta
Jadą goście, jadą
Kochana Europa
Będą Termy Pałacowe II
Sztandarowa aukcja w Plastyku
Z Berlina
U Misia na urodzinach
Dziękujemy, Pani Dyrektor
Tu uczą ratunku
Narody świata przepisują Biblię
Na stulecie Ziemianek
Bohater kazachskich stepów
Karol Benni
Czwarty wspólnik Zakładu Leczniczego
Z kuchni babci Frani
Plusy & minusy
STRONA GŁÓWNA INFORMATOR NAPISZ DO NAS DODAJ DO ULUBIONYCH USTAW JAKO STRONĘ STARTOWĄ