dzisiaj jest
 
Ostatni weteran 1863 roku
Karol Benni
Bohater kazachskich stepów
Jan Żylski
Michał Elwiro Andriolli
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 1
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 2
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 3
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 4
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 5
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 6
Konrad Chmielewski
O niedokończonym portrecie Stefana Żeromskiego
Fortunat Nowicki
100 lat temu w Nałęczowie... Dzieje "Światła"
Nieznany list Ewy Szelburg Zarembiny
W kręgu Żeromskich (listy, wspomnienia)
W kręgu Żeromskich
Przeklęta budowla
O czym mówią ruiny Nałęczowa
Mieczysław Smolarski, zapomniany poeta i pisarz - nauczyciel Adasia Żeromskiego
Spór o ulicę "Armatnia Góra" w Nałęczowie
Nieznany list Stefana Żeromskiego
Stanisław Wasiuczyński - aktor i sympatyk Nałęczowa
Tymon Niesiołowski - portrecista Stefana Żeromskiego. Jego wspomnienie o pisarzu.
Tajemnice willi "Gioia"
Szkoły w Wąwozach (1)
Rodzina Wiercieńskich z Wąwozów w Nałęczowie
Kartki z dziejów "ochrony" im. A. Żeromskiego
Ewa Szelburg-Zarembina
Tajemnice Starego Dworu
Jan Witkiewicz - budowniczy Nałęczowa
Jak powstało Muzeum Bolesława Prusa?
Dzieje nałęczowskiej "starówki"



W kręgu Żeromskich

(listy i wspomnienia)

Szanowny Panie!
   List od Pana datowany dn. 16. I .70 r. otrzymałam, a że tak długo nie odpisywałam i zwlekałam z odpowiedzią, to z powodu mej choroby. Dziś czuję się lepiej przeto postaram się odpisać na Pana pytania. Otóż co do moich rodziców: Ojciec urodzony dn. 23 VIII 1874 roku, mama 9 III 1869 r. Miejsce ich urodzenia Ukraina, woj. Kijowskie.

   W Nałęczowie osiedlili się w 1896 r. Zamieszkali w Willi "Ukraina". Prowadzili tu pensjonat dla kuracjuszy do 1914 r. W Nałęczowie mieszkała P. Faustyna Morzycka, która to zorganizowała kółko amatorskie w którym brali udział moi rodzice i inni mieszkańcy Nałęczowa. Pamiętam jakie sztuki wystawiano: "Harde dusze", "Marcina Łubę", "Dziady", "Balladynę". Oprócz moich rodziców do kółka amatorskiego należeli - Maria Żarska z domu Przyłuska, Helena Czerniec, Wiktoria Krzymuska i jej brat Krzymuski, którego imienia nie pamiętam i Jan Lubaczewski i syn jego Leopold i inni.
   Przedstawienia urządzali podczas lata z powodu pobytu letników. Dla letników rozrywka a w kasie większe dochody. Kiedyś, pamiętam, potrzebne były pieniądze to ze sztuką "Harde dusze" pojechali do Lublina i tam wystawili w dużym teatrze, oczywiście, że z wielkim sukcesem. Dochody z przedstawień szły na budowę ochronki w Nałęczowie. To byłoby wszsystko co pamiętam o starszych nałęczowiakach.
   A teraz zaczynam o młodszym pokoleniu. Otóż p. Morzycka i p. Żeromska zebrały dzieci od 6-10 lat w willi Oktawia. Przeczytały nam bajkę "O sierotce Marysi i krasnoludkach". Ponieważ bajka bardzo nam się podobała, to powiedziano nam, że i my będziemy grać tak jak nasi rodzice. Podzielono nas na trzy grupy. Jedną grupę uczyła p. Morzycka, drugą p. Żeromska, a trzecią p. Matuszewska. Próby odbywały się u p. Żeromskiej (szycie kostiumów i przymiarki)
   Ostatnią próbę w kostiumach mieliśmy w Pałacu na scenie. Przedstawienie udało się znakomicie, tak, że na prośbę letników gralismy na drugi dzień, o ile się nie mylę to suma zebrana wyniosła 1000 rubli. Nad program dano jeszcze "Wieszczkę lalek". Na drugi rok graliśmy nową bajke "Niebieski ptak" Meterlinka.

   Co do Oktawii, stałym gościem byłam jej syna Adasia, nie było takiego dnia ażebym tam nie była. Pani Oktawii nigdy nie widziałam brudnej ani rozczochranej, pamiętam dokładnie jak się ubierała. Zawsze chodziła w ciemnych sukniach koloru szarego lub czarnego i granatowego, biały żabocik i mankiety białe. W kuchni nigdy jej nie widziałam aby gotowała. Kuchnia była w oficynie i przy kuchni widziałam zawsze kobietę dosyc wysoką i tęgą, która paliła papierosy, nazywano ją Andrzejowa. W kuchni nie widziałam łóżka żeby tam ktoś mieszkal, bo Andrzejowa i pokojówka mieszkały w przybudówce przy oficynie willli "Oktawia"
   Pani Oktawia letników nie stołowała, bo wszyscy lokatorzy chodzili do nas na stołowanie, ażeby letnicy nie chodzili naokolo do "Ukrainy" więc kazała p. Oktawia zrobić furtkę w płocie dla przejścia do nas gdzie moi rodzice żywili letników. Z tej furtki bardzo cieszyłam się ja, bo nie musiałam przechodzić przez płot jak mnie Adas wołal.

   Moi rodzice nazywali się Pachowiczowie. Zdjęć nie przesyłam bo przedwojennych nie mam. Rogów dn 29 I 70 r.
A Ratajczykowa.


   List A. Ratajczakowej ma spore znaczenie dla oceny ksiazki "Oktawia" w której autorka, Krystyna Jabłońska, rozpowszechniła bałamutną plotkę, widocznie zasłyszaną w Nałeczowie, jakoby Oktawia Żeromska bywała w stroju zaniedbana i że pracowała w kuchni, stołując letników, zarabiając w ten sposób na utrzymanie rodziny. Plotka ta tak działa na starsze panie - czytelniczki, że tracą one szacunek dla S. Żeromskiego a współczuja Oktawii że musiała taką pracą zarabiac na życie.

   Według moich badań, wywiadów i zbieranej korespondencji, wszystko to bzdury. Sam zwalczałem te plotki w artykułach i prelekcjach, ale ksiażka K. Jabłońskiej rozeszła się przecież w tysiacach egzemplarzy. List pani Ratajczakowej, córki Franciszka i Franciszki Pachowiczów którzy stołowali letników z "Oktawii" jet cennym dokumentem w tej sprawie.
   Bo przeciez w latach 1905-1908, gdy Żeromscy mieszkali w Nałęczowie, "Życie Żeromskich to jeden poemat", jak napisała w liście do J. Bandrowskiego Henryka Witkiewiczowa. Wówczas Pisarz miał duże honoraria, wystarczyło to na budowę Chaty a i 6000 rubli dał na budowe "Ochrony" dla dzieci. Gdyby nie miał pieniedzy, nie byłby takim filantropem.
S. Butryn


PS
Oktawia Żeromska nigdy nie była notarialnie włascicielką willi "Oktawia"
Według listów Oktawii - w ksiązce Z.J. Adamczyka z 1909 roku Oktawia Chmielewska, matka O.Ż. podzieliła willę między dzieci - Oktawię, Rafała, Zygmunta i Konrada i w tym samym roku Oktawia Żeromska przepisała swoją część na córkę Henrykę Rodkiewiczównę - Witkiewiczowa. Jedną część willli spadkobiercy rozebrali i sprzedali. Drugą część, nalezącą do reszty rodzeństwa zakupil Jan Witkiewicz i odtąd była to willa Witkiewiczów - a jedynie w świadomosci i tradycji Nałęczowian powtarzało się powiedzenie, że to willa Oktawii Żeromskiej, co niniejszym prostuję.
S. B.

Pani Kamila Samonek skontaktowała się z Internetowym Serwisem Nałeczowa i przesłała poniższe zdjęcia kółka amatorskiego.







Dodaj komentarz Regulamin

WASZE KOMENTARZE:

\"NIEDBAŁY STRÓJ\"
Należałoby wyjaśnić, że my w XXI w. i ludzie żyjący przed r. 1918 trochę inaczej rozumiemy ten termin.
Pani Oktawia po śmierci Adasia, porzucona przez męża była lekką abnegatką co wyrażało się m.i. tym, że potrafiła wyjść z domu bez kapelusza. Horrendum. A jeszcze po r 1915 i zmianie zaborcy nastąpiła ogólna pauperyzacja społeczeństwa polskiego co szczególnie dało się odczuć w Nałęczowie. Wspominała o późniejszym okresie życia p.Oktawii moja mama nauczycielka w Ochronie - Zofia Bogatkowska,; jak i p. Lunia Witkiewiczowa która pamiętała ją z rodzinnego domu [państwa R.]
A.Ł- nazwisko znane redakcji
(dodano: 2005-12-19 13:07)

 
AKTUALNY NUMER
ARCHIWUM
OGŁOSZENIA

Spis treści:
Biały marsz
Kolejna bitwa w wojnie o cmentarz
O obiegu informacji w gminie
Korespondencja hydrogeologiczna
Pikieta u Szyszkowskiej
Tolerancja i dobre obyczaje
Kultura za €
Będzie zalew!
BS - Bankiem Sukcesów
OSP - tak trzymać!
Nowy radny
Wspomnienia Czesława Sołdka ps. Biały
Wieczór z Harrym Potterem
Nałęczowska Biblioteka Najlepsza
II Regionalny Konkurs Twórczości Plastycznej
Z koła przewodników PTTK
Nałęczowskie sensacje
Młodzi dyplomaci z Nałęczowa w SzwajcariI
"Puls Internatu" wreszcie doceniony
Wystrzałowe dziewczyny z "Plastyka"
W kręgu Żeromskich
Sport w Piotrowicach
STRONA GŁÓWNA INFORMATOR NAPISZ DO NAS DODAJ DO ULUBIONYCH USTAW JAKO STRONĘ STARTOWĄ