dzisiaj jest
 
Ostatni weteran 1863 roku
Karol Benni
Bohater kazachskich stepów
Jan Żylski
Michał Elwiro Andriolli
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 1
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 2
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 3
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 4
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 5
Sybiracy w dziejach Nałęczowa cz. 6
Konrad Chmielewski
O niedokończonym portrecie Stefana Żeromskiego
Fortunat Nowicki
100 lat temu w Nałęczowie... Dzieje "Światła"
Nieznany list Ewy Szelburg Zarembiny
W kręgu Żeromskich (listy, wspomnienia)
W kręgu Żeromskich
Przeklęta budowla
O czym mówią ruiny Nałęczowa
Mieczysław Smolarski, zapomniany poeta i pisarz - nauczyciel Adasia Żeromskiego
Spór o ulicę "Armatnia Góra" w Nałęczowie
Nieznany list Stefana Żeromskiego
Stanisław Wasiuczyński - aktor i sympatyk Nałęczowa
Tymon Niesiołowski - portrecista Stefana Żeromskiego. Jego wspomnienie o pisarzu.
Tajemnice willi "Gioia"
Szkoły w Wąwozach (1)
Rodzina Wiercieńskich z Wąwozów w Nałęczowie
Kartki z dziejów "ochrony" im. A. Żeromskiego
Ewa Szelburg-Zarembina
Tajemnice Starego Dworu
Jan Witkiewicz - budowniczy Nałęczowa
Jak powstało Muzeum Bolesława Prusa?
Dzieje nałęczowskiej "starówki"



Przeklęta budowla

czyli jak obrońcy Nałęczowa uratowali krajobraz na Armatniej Górze
   W końcu lat siedemdziesiątych ubiegłego wieku było wielkie zainteresowanie budową nowych sanatoriów w Nałęczowie. Jedno miało powstać na ulicy Lipowej w ogrodach Nagórskich, drugie przy ul. T. Kościuszki, trzecie za Jabłuszkiem, czwarte za Wąwozami na Kolonii Chruszczowskiej. W tym czasie mieli już swoje sanatoria: nauczyciele (ZNP), służba zdrowia, kółka rolnicze, PKP, energetycy i Związki Zawodowe Gospodarki Komunalnej.

   O tereny pod nowe sanatorium było coraz trudniej ale nałęczowscy naczelnicy nie przejmowali się tym. Pod naciskiem architektów: wojewódzkiego - p. Majewskiego i powiatowego - p. Szczepińskiego wytypowano plac pod budowę Sanatorium Ministerstwa Spraw Wewnętrznych na terenie sadu owocowego ogrodnika Jana Iwaniaka. Sad rósł na szczycie Armatniej Góry, obok Chaty Żeromskiego.
   W miejscu gdzie stoi willa państwa Iwaniaków miał być parking, a obok, ogromny jak twierdza, gmach sanatorium: wielopiętrowy, ze schronami i użytkowym podziemiem. Sanatorium miało obejmować tereny od ul. Spółdzielczej, z całymi Wąwozami, po ulicę Armatnią Górę. Planowano wywłaszczenie domów w tym rejonie - przy ulicy Różanej i Lasockiego.
   To nic, że było kilka mórg jabłonowego sadu, plantacje róż i szklarnia. Pomysłowi rzeczoznawcy w pismach do Ministerstwa Rolnictwa zaniżyli ilość drzew i domów i otrzymali zgodę na wywłaszczenie terenu.

   Gdy właściciele sadu dowiedzieli się, że dom będzie zburzony, nie wpuścili mierniczych i ekipy badającej pokłady geologiczne. Rozpoczęli wysyłanie pism protestacyjnych: do Ministerstwa Rolnictwa, do Wojewody, do towarzystwa Przyjaciół Nałęczowa.
   Prezes TPN, J. Olejnicki, oraz ksiądz Tadeusz Styczeń, salwatorianin, który mieszkał w willi tegoż zgromadzenia przy ul. Różanej oraz dyrektor Zespołu Szkół Ekonomicznych, p. Poniatowski podjęli walkę w obronie terenów zielonych i krajobrazu Nałęczowa - owych sadów i domostw.
   Po wielkich bataliach pojawiła się na ulicy Różanej delegacja z ministerstwa i województwa, która uznała zasadność interwencji i zezwolenie na budowę cofnięto.
   Należy dodać, że interwencje powyższe zbiegły się w czasie z przetaczającymi się przez kraj protestami i strajkami "Solidarności". Władze przestały posuwać się do bezprawia, gdy natrafiały na opór społeczny. Jednak architekci i Ministerstwo nie zrezygnowali z Nałęczowa. Upatrzyli teren bez sadu i domów na górze za ulicą Spółdzielczą, na polach ogrodnika J. Króla, Z. Pelicowej, Bednarczyka i kilku gospodarzy z ul. Kombatantów.

   Wywieziono tysiące metrów sześciennych ziemi, tworząc ogromny wąwóz na drogę dojazdowa. Wykopano ogromne doły na piwnice i fundamenty. Przywieziono szereg kontenerów mieszkalnych, tworząc obóz otoczony drutami. W tych kontenerach osadzono bowiem więźniów z aresztów Lubelszczyzny, którzy z przekleństwem na ustach wznosili budowlę - sanatorium MSW dla pracowników tegoż resortu władzy.
   Przeklinali też bez przerwy ową budowę p. Pielicowa i Julian Król z żoną Janiną.

   Mimo przekleństw gmach Sanatorium zbudowano. Kamień węgielny wmurował przecież sam generał Kiszczak.
   Gmach w stanie surowym stoi od dziesięciu lat i jak dotąd nie ma chętnych na wykończenie i urządzenie wnętrza. Bardziej nadaje się na wiezienie niż na co innego. Po prostu ma pecha, zbudowany na przekleństwie.
Stefan Butryn


 
AKTUALNY NUMER
ARCHIWUM
OGŁOSZENIA

Spis treści:
Atrium rusza!
O krok od tragedii!
Kronika Policyjna III - IV
Czytelnicy dzwonią
Koniec oddziału PTTK w Nałeczowie?
Po nałęczowskiej sesji maklerskiej
Restrukturyzacja i jej efekty
Wiosna z książką...
Europejski dialog
Kłopoty wąskotorówki
Szrotówkowi na pohybel, ale jak?
Koło teatralne
Sprawdzian
Sprawozdanie z warsztatów pt. "Pierwsza praca"
Zjazdy absolwentów
Z "Plastyka"
W przedszkolu...
Uroczystosci w Liceum im. Żeromskiego
Biznes w Nałęczowie
Dzieci - dziecku
Już nie straszy!
"Nałęczowskie Słowiki" - coraz bliżej
Edyta Górniak reklamuje Cisowiankę
Wspomnienia Czesława Sołdka ps Biały (4)
Przeklęta budowla
Cisy w czołówce V ligi
Cisy II Nałęczów zmierzają ku A klasie
Pierwsza liga utrzymana
Plusy & Minusy
Nałęczowskie (za) Kanarki
STRONA GŁÓWNA INFORMATOR NAPISZ DO NAS DODAJ DO ULUBIONYCH USTAW JAKO STRONĘ STARTOWĄ